Szukaj
  • Michał Kubicz

Vicus Caprarius

Czy kiedy spacerujecie po Rzymie, zastanawiacie się, co kryje się pod Waszymi stopami? Czy nie jesteście ciekawi, ile ze starożytnej stolicy Imperium zachowało się w średniowiecznych renesansowych i barokowych murach?


Chyba każdy zwiedzający Rzym w pierwszej kolejności szuka w nim reliktów monumentalnych budowli epoki cesarstwa – pałaców, świątyń, forów, bazylik itd.

Rzym „zwykłego” starożytnego człowieka jest znacznie mniej spektakularny. Po domach, warsztatach, magazynach, niezliczonych tawernach czy domach publicznych niewiele śladów jest dzisiaj widocznych. Ale przecież pod chodnikami, pod asfaltem czy pod budynkami, którymi zabudowany jest dziś Rzym, zachowały się niezliczone pozostałości po miejscach, w których żyli dawni Rzymianie. W większości te okruchy przeszłości są przed nami ukryte – we współczesnych piwnicach, w fundamentach, w mieszkaniach – zasłonięte warstwami historii: ziemią, kamieniami, cegłami, tynkiem i farbą. Choć ukryte, wciąż istnieją… I niekiedy prace budowlane i archeologiczne pozwalają zedrzeć niezliczone warstwy późniejszych naleciałości, dając nam szansę na bezpośredni kontakt z antycznym Rzymem szarego człowieka. Przykładem jest stanowisko archeologiczne zwane Vicus Caprarius przy współczesnym Vicolo del Puttarello, tuż obok Fontanny di Trevi.



Miejsce to jest jak dziurka od klucza – nie możemy zobaczyć całej starożytnej zabudowy rzymskiego Pola Marsowego w pełnej krasie, ale możemy rzucić okiem na niewielki jej fragmencik. Starożytna zabudowa Vicus Caprarius znajduje się w całości dwie kondygnacje poniżej współczesnego poziomu gruntu (o tyle podniósł się przez 2 tysiące lat poziom ulicy…). Mamy tu fascynujący przekrój historii Rzymu: od zabudowy wczesnego cesarstwa, po okres średniowiecza. Z badań archeologicznych wynika, że najstarsza warstwa to insula mieszkalna z czasów Nerona. Jest ona o tyle ciekawa, że to właśnie jedna z tych budowli, których zbudowanie Neron nakazał po wielkim pożarze Rzymu z roku 64 n.e., i o których wspomina Swetoniusz. Miały to być budowle solidniejsze i wznoszone wg wyższych standardów niż wcześniejsze. To jeden z nielicznych przykładów zachowanej insuli z tamtych czasów. W późniejszym okresie insula została zastąpiona przez wytworną domus, czego śladem są pozostałości wykończenia „z wyższej półki”. W pewnym czasie jedno z pomieszczeń budynku zostało adaptowane na potrzeby obsługi systemu wodociągowego i zamienione na tzw. „castellum aquae” – rodzaj zbiornika, którego funkcja polegała na zmniejszaniu ciśnienia wody płynącej akweduktem (nie pytajcie mnie o szczegóły, bo hydraulika nie jest moją mocną stroną…). W pobliżu znajduje się starożytny akwedukt Aqua Virgo zaopatrujący m.in. Fontannę di Trevi, i omawiane castellum prawdopodobnie związane było z jego funkcjonowaniem. Castellum jest dzisiaj dobrze rozpoznawalne - przypomina niewielki basen, jak na ironię wciąż wypełniony wodą! (tylko że nie pochodzącą z akweduktu, a zalewającymi stanowisko wodami podskórnymi).



Prace archeologiczne pozwoliły odsłonić fragmenty dawnego domu apartamentowego (insuli), bogatszej rezydencji (domus), fragmenty klatek schodowych, latryny, drobne kawałki kamieni ozdobnych, które kiedyś składały się na niezachowaną wielobarwną posadzkę (opus sectile), fragmenty ozdobnych wykończeń, ceramikę, monety itd… Ślady kolejnych transformacji, pożarów i kataklizmów prowadzą nas od czasów starożytnych do średniowiecza, kiedy to dawne starożytne partery i pierwsze piętra były już wykorzystywane jako piwnice, zasypywane, zapomniane…


Wykopaliska takie jak Vicus Caprarius, choć nie są może widowiskowe, pozwalają nam zbliżyć się do dawnych ludzi, po egzystencji których nie pozostał żaden inny materialny ślad. Możemy sobie więc jedynie wyobrazić dawnych Rzymian, jak się w takich miejscach rodzili, wiedli swe codzienne życie, przygotowywali potrawy, pracowali, kochali, mieli swoje małe i wielkie marzenia, snuli plany, umierali. Możemy sobie wyobrazić niewolników wnoszących ciężkie wiadra z wodą (tzw. aquarii) po schodach widocznych na zdjęciu, gospodynie gotujące potrawy na małych piecykach, dzieci bawiące się na podwórzu dawnej insuli czy mężczyzn podekscytowanych wynikami gonitw lub obawiających się wyniku wojny.


Stanowisko archeologiczne Vicus Caprarius jest otwarte dla zwiedzających. Choć przy pobliskiej Fontannie di Trevi niekiedy aż trudno się przecisnąć przez tłum, tu zazwyczaj jest pusto (podczas mojej wizyty byłem jedynym zwiedzającym).



7 wyświetlenia
 

Formularz subskrypcji

  • Instagram
  • Facebook

©2019 www.mkubicz.eu Michał Kubicz - strona autorska. Wszystkie zdjęcia chronione prawem autorskim. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.