Szukaj
  • Michał Kubicz

Podziemne tajemnice bazyliki św. Jana na Lateranie

Monumentalną bazylikę św. Jana na Lateranie zna chyba każdy, kto był w Rzymie. Ale okazała budowla skrywa w swych podziemiach wiele starożytnych tajemnic, które dotychczas udało się tylko częściowo poznać. Historia tego miejsca jest naprawdę fascynująca – sięga walki o dominację chrześcijaństwa w rzymskim świecie i wojen domowych o władzę cesarską. Odnajdujemy tam ślady spisku przeciwko cesarzowi, braterskiego konfliktu zakończonego zamordowaniem jednego z rodzeństwa i codziennego życia Rzymian. Kilka miesięcy temu miałem okazję zwiedzić podziemia, a wejście do nich było niczym podróż w czasie. Schodząc tam, przeżyłem wielkie zaskoczenie – choć w pierwszej chwili czułem lekkie rozczarowanie piwnicznym i „mało starożytnym” charakterem tego obiektu, z każdym krokiem odkrywałem coś nowego, zadziwiającego. Na koniec uznałem, że była to jedna z największych niespodzianek, jakie czekały na mnie podczas mojego ostatniego pobytu w Rzymie.


Dzisiejszą opowieść zacznę od końca, cofając się coraz głębiej w przeszłość. Z góry zastrzegam: nie byłem oprowadzany przez profesjonalnego przewodnika, więc po powrocie musiałem sam zebrać informacje na temat historii tych terenów przed wybudowaniem bazyliki św. Jana. Niestety ruiny budowli pod kościołem nie były przedmiotem zbyt wielu badań, więc opracowań na ich temat jest mało. W większości źródeł można znaleźć o nich jedynie ogólnikowe dane, co więcej – często dane sprzeczne. Dlatego jeżeli natraficie w sieci na informacje nieco odbiegające od tego, co przedstawiam poniżej – nie bądźcie zaskoczeni. Sam musiałem dokonywać wyboru między różnymi wykluczającymi się interpretacjami danych archeologicznych. Ale do rzeczy...


Z historii pamiętamy przede wszystkim, że bazylika laterańska i znajdujący się obok pałac papieski były zawsze miejscami szczególnie ważnymi dla Kościoła: że najdawniejszą bazylikę ufundował tam pierwszy chrześcijański cesarz Konstantyn Wielki i że zanim siedzibą papieży został Watykan, oficjalnie głowa Kościoła rezydowała właśnie na Lateranie. Dlaczego akurat tam? Co takiego sprawiło, że dla Kościoła Katolickiego Lateran stał się równie ważny jak Watykan, który był przecież – uświęcony męczeńską śmiercią pierwszych chrześcijan i obecnością grobu św. Piotra ?


Prowadzone w pierwszej połowie XX wieku wykopaliska pod bazyliką św. Jana na Lateranie potwierdziły wcześniejsze informacje przekazane przez starożytnych kronikarzy. Konstantyn Wielki nieprzypadkowo wybrał tę lokalizację dla swej bazyliki, była ona bowiem wielce symboliczna. Przez przeszło sto lat przed Konstantynem w tym miejscu znajdowały się koszary elitarnej gwardii cesarskiej – equites singulares Augusti. Zaraz po tym, jak Konstantyn pokonał swego rywala Maksencjusza w bitwie koło Mostu Mulwijskiego i wkroczył triumfalnie do Rzymu, nakazał zburzenie koszar gwardii (tzw. Castra Nova) i polecił zbudować tam bazylikę. Sama gwardia została rozwiązana. Czym gwardziści podpadli cesarzowi? Ano tym, że w walce między Maksencjuszem i Konstantynem opowiedzieli się po stronie tego pierwszego. Rozwiązanie gwardii, zburzenie jej koszar i ufundowanie na ich miejscu kościoła jest więc aktem symbolicznym i to na kilku płaszczyznach: – to wyraz triumfu nowego cesarza nad Maksencjuszem - to akt wdzięczności za boską pomoc w pokonaniu przeciwnika, - to dobitne pokazanie nowego otwarcia w relacjach władzy z coraz liczniejszymi wyznawcami nowej religii. I wreszcie najważniejsze: to podkreślenie, że o ile Maksencjusz opierał swój autorytet na sile wojska, nowy władca buduje go na relacjach z Kościołem. Ten sojusz tronu i ołtarza przetrwa upadek imperium – zarówno na Zachodzie jak i na Wschodzie, ale to już temat na inną historię…


W podziemiach bazyliki laterańskiej można odnaleźć najstarszą absydę bazyliki Konstantyna, jak i ruiny koszar gwardzistów. W plątaninie fundamentów i ścian z różnych epok nie jest łatwo się odnaleźć, ale fragmenty sklepionych pomieszczeń, w których przebywali żołnierze ochrony cesarzy są gdzieniegdzie dobrze widoczne.

W trakcie zwiedzania podziemi bazyliki obejrzeć można jedynie niewielki fragment koszar. Całość rozciągała się na obszarze około dwóch i pół hektara na terenie obecnie w całości zajętym przez bazylikę, pałac papieski i część placu przed nimi, był to więc ogromny teren. (kliknij na zdjęcie, by otworzyć pokaz slajdów!)


Z koszar najciekawsze są niewielkie fragmenty ścian siedziby dowódcy gwardii. Niestety nie zostało z nich wiele. By ujrzeć ich resztki, trzeba zadrzeć głowę – wysoko pod sufitem widać fragmenty ścian malowanych na czerwono i z białymi wzorami. To właśnie wąski pasek murów tzw. praetorium – siedziby dowódcy, która znajdowała się dokładnie w samym środku koszar. Gdy znajdujecie się w nawie głównej bazyliki św. Jana, bliżej wejścia, stoicie dokładnie nad domem dowódcy cesarskiej elitarnej gwardii.

Jednak to nie koszary przykuwają największą uwagę, a to, co w tym miejscu znajdowało się wcześniej, zanim je wybudowano. Okazuje się bowiem, że mury wojskowego praetorium postawiono w dużej części na ścianach starszej patrycjuszowskiej domus. Znajduje się ona dokładnie pod praetorium. Zachowały się niemal kompletne pomieszczenia z pięknymi, czarno-białymi mozaikami, eleganckimi freskami o kremowych tonacjach i delikatnych wzorach.

(kliknij na zdjęcie, by otworzyć pokaz slajdów!)


Ruiny drugiego patrycjuszowskiego domu znajdują się pod podłogą nawy głównej bazyliki bliżej transeptu. Kiedy ten dom powstał, nie jest dla mnie do końca jasne. W opracowaniach znalazłem informację, że jest on nieco młodszy od tego pierwszego, ale nie mam tym w tej kwestii pewności – piękne freski nawiązują do tzw. czwartego stylu pompejańskiego i przywodzą na myśl dekoracje malarskie ścian rzymskich domów z I wieku n.e. Z tej rezydencji zachowały się tylko niewielkie fragmenty nie pozwalające na odtworzenie całości. Musiała być jednak bardzo okazała – to, co dzisiaj widzimy, to przede wszystkim kawałek jakiegoś długiego korytarza, który – odnosząc go do współczesnej zabudowy – przecina pod ziemią bazylikę po przekątnej na wysokości transeptu. Orientacja korytarza (jak wspomniałem – ukośnie względem bazyliki) sugeruje, że dom musiał przylegać do starożytnej ulicy Via Tuscolana, biegnącej nieco bardziej na zachód. Co ciekawe – wg dokładnie tych samych osi dzisiaj zorientowane jest znajdujące się nieopodal baptysterium św. Jana – jeśli nie wierzycie, spójrzcie na mapy Google! No właśnie! Otóż to baptysterium jest tak stare, że jego położenie stanowi swoistą pamiątkę po usytuowaniu wszystkich domów, które stały w pobliżu – w tym domu pod dzisiejszą bazyliką! (kliknij na zdjęcie, by otworzyć pokaz slajdów!)

Oba domy zostały zniszczone, a na ich gruzach zbudowano koszary dla equites singulari Augusti. Znalazłem informację o ich zniszczeniu w wyniku trzęsienia ziemi, ale wydaje mi się ona nieco podejrzana. W drugim z omawianych domów widać jasno, że ze ścian starannie usunięto wszelkie marmurowe okładziny, co sugeruje metodyczny demontaż co cenniejszych elementów jego wyposażenia. Raczej trudno sobie wyobrazić takie działania w razie trzęsienia ziemi – gdyby było ono tak silne, że skutkowałoby opuszczeniem domu, zapewne większość kamiennych okładzin uległaby istotnemu uszkodzeniu i nikt nie zawracałby sobie nimi głowy. Założyłbym więc, że teren, na którym znajdował się dom, przeznaczono po prostu na inne cele, a obie rezydencje częściowo zburzono, częściowo zasypano.


Do kogo należały omawiane patrycjuszowskie domy? Ciężko powiedzieć, jednak niektórzy wiążą jeden z nich z Gnejuszem Kalpurniuszem Pizonem. Byłoby to absolutnie fascynujące, gdyby okazało się prawdą. Dlaczego? Bo Pizon to barwna postać I wieku n.e. – pamiętacie Kaligulę zabierającego Orestyllę sprzed ołtarza i gwałcącego ją niemal na oczach niedoszłego męża? Tym niedoszłym mężem był właśnie Gnejusz Kalpurniusz Pizon. Ćwierć wieku później ten sam Pizon był również uczestnikiem spisku przeciwko Neronowi. Wtedy dom Pizona został skonfiskowany przez Nerona i wszedł do domeny cesarskiej. Wedle legendy dwieście pięćdziesiąt lat później w jednym z tych domów miała zamieszkiwać także Fausta – żona cesarza Konstantyna.


Między oboma domami znajduje się mała ciekawostka – piec chlebowy, podobny do tych, które możecie oglądać na przykład w Pompejach. Czy był on powiązany w jakiś sposób z którymś z domów? Z jakiego dokładnie okresu pochodzi? Tego niestety nie wiem.

Inna ciekawostka to znaleziony w ruinach joński kapitel. Jest on ciekawy, ponieważ w jego lewej części wymienia się członków rodziny cesarskiej Septymiusza Sewera. Widnieje tam miejsce po "wygumkowanym" Gecie - zamordowanym bracie Karakalli: pamiątka po braterskim konflikcie, w wyniku którego Geta miał zostać skazany na wieczne zapomnienie.

Ale to nie koniec skarbów! Pod częścią bazyliki (tuż przy baptysterium św. Jana) znajdują się również pozostałości dawnych łaźni. Nie jest do końca jasne, czy były to łaźnie publiczne, czy prywatne. Ich historia jest dosyć złożona – czytałem, że zostały wybudowane w czasach Hadriana lub Antoninusa Piusa i że zostały poważnie uszkodzone w czasie jakiegoś trzęsienia ziemi za panowania dynastii Sewerów. Były one odbudowane przez Septymiusza Sewera lub przez Karakallę. Ponieważ praktycznie przylegają one do baptysterium św. Jana, które jest adaptowaną na cele sakralne starszą rzymską budowlą, niewykluczone, że baptysterium w jakiś sposób historycznie wiąże się ze wspomnianymi łaźniami. Być może urządzono je w którym z pomieszczeń term?


0 wyświetlenia
 

©2019 www.mkubicz.eu Michał Kubicz - strona autorska. Wszystkie zdjęcia chronione prawem autorskim. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.