Szukaj
  • Michał Kubicz

Podziemne mitreum przy Circus Maximus

W listopadzie 2021 roku miałem okazję wejść do jednego z ciekawszych mitreów, jakie zachowały się w Rzymie.


Na wstępie mała ciekawostka - przy wszystkich różnicach dzielących mitraizm i chrześcijaństwo, warto zauważyć, że koncepcyjnie miejscom kultu Mitry znacznie bliżej do tego, jak my postrzegamy kościół (jako budynek) aniżeli do dawnych świątyń innych kultów pogańskich.


Rzymianie nazywali swoje świątynie „aedes” czyli miejsce, w którym mieszka bóstwo. Wierni zasadniczo nie mieli do nich wstępu. W świątyniach pogańskich umieszczano wizerunek bóstwa i gromadzono dary wotywne. Niekiedy pełniły funkcję skarbca, mennicy albo archiwum. Niekiedy też zbierał się w nich senat na znak, że głosowanie nad aktami prawnymi samo w sobie było czynnością o sakralnym charakterze. Ale w odróżnieniu do naszych kościołów pogańskie świątynie nie służyły gromadzeniu wiernych. Co więcej, nawet ofiary składano na ołtarzach PRZED świątyniami, a nie w ich wnętrzu.


Tymczasem mitrea różniły się od innych pogańskich świątyń właśnie tym, że były miejscem gromadzenia się wspólnoty (tylko męskiej!), miejscem rytualnego spożywania posiłków i dokonywania inicjacji wiernych przechodzących kolejne stopnie wtajemniczenia.



Kolejna różnica dzieląca mitrea od innych pogańskich świątyń, to że – mówiąc oględnie - nie rzucały się one w oczy. Nawiązanie do grot, w których Mitra miał złożyć ofiarę z byka, misteryjny charakter kultu i spowijająca go ogólna tajemnica sprawiały, że mitrea umiejscawiano w naturalnych grotach, w podziemiach, w piwnicach albo przynajmniej w budynkach o ograniczonej dostępności. To oczywiście istotna różnica względem naszych kościołów, które zazwyczaj zajmują bardzo eksponowane miejsca w przestrzeni publicznej, ale przypomnijmy, że we wczesnochrześcijańskich czasach wspólnoty wiernych gromadziły się najczęściej w domach prywatnych (tzw. tituli), by w czasach okresowych prześladowań nie budzić niepotrzebnego zainteresowania.


Wróćmy jednak do mitreum przy Circus Maximus.

Odkryto je przed przypadek w latach trzydziestych podczas przebudowy całej dzielnicy wokół dawnego Forum Boarium. Nieopodal bazyliki Santa Maria in Cosmedin odnaleziono pozostałości jakiejś wielkiej budowli stojącej tuż obok dawnych carceres hipodromu. Budowla pochodziła z II wieku n.e. i jej przeznaczenie nie jest do końca jasne. Jedna z hipotez mówi o tym, że była to siedziba prefekta miejskiego, inna – że świątynia. Pewne jest jedynie, że był to budynek publiczny o bardzo reprezentacyjnym charakterze oddzielony od Circus Maximus jedynie wąską uliczką. Z zachowanej dolnej kondygnacji można wnioskować, że jej fasada główna złożona była z dwóch paradnych wejść po stopniach (po lewej i po prawej stronie) prowadzących na główny, wyższy poziom. Pomiędzy tymi dwoma biegami schodów znajdowała się ściana być może podtrzymująca taras albo pomieszczenia drugiej kondygnacji (pewności nie ma, ponieważ ta kondygnacja się nie zachowała).


Budowla ta powstała w II wieku n.e., ale drugiej połowie III wieku przestrzeń niższej kondygnacji (częściowo pod wspomnianymi schodami) zaadoptowano na mitreum. Niepozorne wejście do świątyni znajdowało się w ścianie między dwoma biegami schodów.


Mitrea mają kilka cech wspólnych – aby ograniczyć dostęp osób niepowołanych, najczęściej wejście nich jest z boku (co uniemożliwia zajrzenie z ulicy do głównej sali świątyni nawet przy otwartych drzwiach). (Jak na ironię, mitreum przy Circus Maximus jest tak dobrze zamaskowane, że gdyby nie przewodnik, nigdy bym tam nie trafił). Główna sala najczęściej ma charakter jednej szerokiej nawy z miejscami przeznaczonymi spożywania rytualnych posiłków w pozycji siedzącej lub leżącej.


Mitreum przy Circus Maximus z jednej strony ma cechy typowego miejsca kultu Mitry (niepozorne wejście z boku, „ukrycie” pod jakimś innym reprezentacyjnym budynkiem), z drugiej jednak strony widać jasno, że jego twórcy musieli się zmierzyć z problemami wynikającymi z konieczności adaptacji starszego lokalu na potrzeby ich kultu. Dlatego np. mitreum nie ma jednej nawy centralnej, ale jest dosyć niefortunnie podzielone na jakby nieco mniejsze boczne pomieszczenia.


Ciekawym elementem jest to, że w niektórych z tych mniejszych bocznych pomieszczeń zachowały się wyraźnie miejsca do spożywania posiłków. Jedno ma wręcz kształt „triclinium” ułożonego w ciasną podkowę.



Tak jak można oczekiwać, w absydzie nawy głównej znajduje się miejsce, w którym jest ołtarz Mitry. Płaskorzeźba z wizerunkiem Mitry zabijającego byka dzisiaj znajduje się w pomieszczeniu bocznym, ale nie jej pierwotne usytuowanie było inne.



Z ciekawostek warto zwrócić uwagę na podłogę, która została ułożona w III wieku n.e., ale niemal na pewno pochodzi „z recyklingu”. Mamy tu więc wczesny przykład tzw. „spolia”. Ogólnie można sformułować uwagę, że w mitreum sporo jest elementów z marmuru, lecz wszystkie one robią wrażenie „niepasujących do siebie”. Zupełnie, jakby wierni chcieli zorganizować miejsce kultu niewysokim kosztem z materiałów, które akurat były w ich dyspozycji, bez dbania o ich walory estetyczne i kompozycję.


O charakterze ceremonii odbywających się w mitreum niestety niewiele wiadomo. Jednym z ich elementów były z pewnością wspomniane rytualne posiłki, w których na pewno istotną rolę odkrywały woda, wino i chleb. Ale czy rzeczywiście ceremonialny bankiet ograniczał się tylko do tak prostych produktów, nie ma pewności.


Niewykluczone, że uczestnicy tych ceremonii nosili stroje i maski, przy czym kolor odzienia i rodzaj maski mógł mieć związek z tym, kto jaki stopień wtajemniczenia osiągnął (tak w każdym razie można wnioskować z fresków odkrytych w innych mitreach).


Przejściu wiernego przez kolejne stopnie wtajemniczenia prawie na pewno towarzyszyły „próby”. Autorzy wczesnochrześcijańscy przedstawiają obraz dosyć dziwacznych obrzędów, w których adept miał zawiązane oczy i dłonie skrępowane kurzymi jelitami, i w takim stanie wrzucany był do basenu z wodą lub fosy. Wyznawcy Mitry byli też oskarżani i składanie ofiar z ludzi. To wszystko wygląda dosyć nieprawdopodobnie - jelita nie są zbyt wytrzymałe, więc niezbyt nadają się na sznur do wiązania kogokolwiek, również wrzucanie ludzi do basenu lub fosy brzmi niewiarygodnie, bo przecież nie po to ceremonie odbywały się mitreach chronionych przed wzrokiem niepowołanych, by inicjacji dokonywać gdzieś w przestrzeni publicznej, gdzie byłby odpowiedni zbiornik z wodą (w mitreach takich zbiorników nie było).


Wydaje się jednak, że próby, którym poddawano nowych wiernych miały jakiś wytrzymałościowy charakter. W mitreum przy Circus Maximus nie ma fresków, ale w innych mitreach zachowały się malowidła pokazują np. nagich, popychanych, klęczących mężczyzn i być może właśnie są one malarskim wyobrażeniem takich prób.


Innym ciekawym tematem jest często przywoływany obraz składanych w mitreach krwawych ofiar z byków. Filmowa wizja wiernych klęczących pod kratownicą, na której stoi zarzynany byk, ociekających litrami jeszcze ciepłej krwi, jest z pewnością bardzo mocna i przemawiająca do wyobraźni, ale niemal na pewno fałszywa. W rzeczywistości bowiem mitrea były zazwyczaj małe i wprowadzenie do nich byka w celu zaszlachtowania byłoby bardzo utrudnione. Poza nielicznymi wyjątkami (w zasadzie ja znam tylko jeden), nie znaleziono miejsc, w których taka ceremonia mogłaby się odbywać.


Wiele mitreów nosi ślady bardzo gwałtownego zniszczenia po delegalizacji wszystkich kultów pogańskich pod koniec IV wieku n.e. Niektóre natomiast wyglądają, jakby celowo zostały zamknięte, ukryte i zasypane, może w nadziei, że kiedyś kult będzie reaktywowany. Niestety nie wiem, jakie były losy mitreum przy Circus Maximus, po tym, jak kult został zakazany.

4 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie