Szukaj
  • Michał Kubicz

Odcięta głowa w senacie

Kiedyś w jednym ze spotów reklamowych promujących moje książki posłużyłem się hasłem: „Dwa tysiące lat temu Rzym nie był pięknym miastem. Wtedy jego ulice spływały krwią”. Dziś, gdy patrzymy na malownicze ruiny pośród średniowiecznej lub barokowej zabudowy, na gwarne kawiarenki i roześmianych turystów, często zapominamy, jak niebezpieczne były ulice miasta w czasach starożytnych. Dziś chciałbym przypomnieć jeden z krwawych epizodów historii Rzymu.

Gwoli przypomnienia, pierwsze lata I wieku p.n.e. to początek politycznego chaosu, który doprowadził ostatecznie do upadku rzymskiej republiki. Na przełomie 82 i 81 roku p.n.e. nieograniczoną władzę w Rzymie przejął Lucjusz Korneliusz Sulla Feliks, którego senat obwołał dożywotnim dyktatorem. Rozpoczęły się czasy prześladowań i czystek politycznych znanych jako proskrypcje, w czasie których dyktator układał listy osób skazanych na śmierć, i których majątki miały być skonfiskowane i sprzedane na licytacji (często za bezcen). Mało kto pamięta, że wśród skazanych był wówczas także młody Juliusz Cezar, który jedynie cudem uniknął egzekucji.

Właśnie podczas dyktatury Sulli miało miejsce wyjątkowo odrażające zdarzenie, którego szczegóły opisywane są przez starożytnych kronikarzy niestety w dosyć rozbieżny sposób, dlatego trudno jest odtworzyć dokładny bieg wypadków. Wiemy jednak, że aby przypodobać się Sulli, jego zwolennik Lucjusz Sergiusz Katylina postanowić dopaść jednego z przeciwników dyktatora – pretora Mariusza Gratidianusa. Złapał go w okolicach wzgórza Janikulum i tam okrutnie torturował: połamał kończyny, wyłupił oczy, a na koniec zabił i odciął mu głowę. Nie powstrzymało go nawet to, że Gratidianus był jego szwagrem.


Spójrzcie teraz na zdjęcie przedstawiające pozostałości Teatru Marcellusa. W czasach Sulli teatru w tym miejscu oczywiście jeszcze nie było. Ale znajdowały się tam już wówczas dwie świątynie, których dosyć mizerne ruiny widzimy tuż obok: to pozostałości świątyni Apolla i Bellony. Między miejscem, w którym później August wybudował teatr, a sanktuarium Apolla, znajdowało się kiedyś święte źródełko poświęcone temu bogu. W starożytności obudowano je, tworząc basen o okrągłym obrysie. Choć było na środku ważnego szlaku komunikacyjnego łączącego Pole Marsowe z Velabrum, nikomu nie przyszłoby do głowy go usunąć i narazić się na zarzut świętokradztwa. Nieco później basen dodatkowo ozdobiono kolumnami i przykryto krągłym daszkiem.

W dniu, w którym Katylina zamordował Gratidianusa, rzymski senat obradował tuż obok - w świątyni Bellony. Właśnie tam udał się Katylina cały we krwi zamordowanego Gratidianusa. W ręku dzierżył włócznię, na którą triumfalnie zatknął odciętą głowę swego szwagra. Wszedł po stopniach świątyni Bellony i na oczach zebranych senatorów podarował Sulli to makabryczne trofeum. Na koniec Katylina wyszedł ze świątyni i obmył swe zakrwawione ciało w świętym źródle Apolla.

Podczas prac wykopaliskowych nieopodal Teatru Marcellusa zidentyfikowano okrągły kamienny obrys dziwnej struktury. Jedna z hipotez mówi, że to może być ślad po słynnym źródle. Odnalezione wówczas kamienie ozdobione są wzorem z liści laurowych - ulubioną rośliną Apolla. Znajduje się na niej inskrypcja z imieniem cesarza Wespazjana, ale nie musi to świadczyć, że budowla powstała dopiero w I wieku n.e. Prawdopodobnie to tylko wspomnienie prac remontowych przeprowadzonych na zlecenie cesarza, by przywrócić świetność pamiątce z czasów republiki. Dzisiaj cały teren pokryty jest żwirkiem, więc już nie sposób go dostrzec. Ale odnalezione wówczas fragmenty marmurowych dekoracji można obejrzeć w rzymskim muzeum Centrale Montemartini (załączam zdjęcie). Gdy będziecie na nie spoglądać, wyobraźcie sobie młodego Katylinę, który zmywa w świętej wodzie zakrzepłą krew swego szwagra, którego odciętą głowę rzucił do stóp Sulli w pobliskiej świątyni.


Na marginesie: przypodobanie się Sulli niewiele Katylinie dało, bo dyktator niedługo potem złożył swój urząd i udał się na dobrowolną emeryturę. Jak widać los bywa jednak przewrotny: kilkanaście lat później Katylina został przywódcą słynnego spisku zwanego „sprzysiężeniem Katyliny”, który wstrząsnęło politycznym życiem Rzymu. Spisek został wykryty i udaremniony przez Cycerona, który był wówczas konsulem. W następujących potem działaniach wojennych Katylina poniósł śmierć, a Cyceron do ostatnich swych dni chlubił się tym, że tym kryzysowym czasie ocalił przed nim republikę. Tak się składa, że Cyceron był bliskim przyjacielem Gratidianusa… Udaremnienie spisku było więc też osobistą zemstą oratora za jego okrutne potraktowanie przez Katylinę. A może to Apollo postanowił ukarać sprawcę profanacji swego źródełka?

11 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie