Szukaj
  • Michał Kubicz

Tam, gdzie cesarz chadzał piechotą…

Przy okazji zwiedzania Domus Transitoria na Palatynie, otwartej niedawno dla turystów, można zajrzeć także do jednej z bardziej charakterystycznych pamiątek po rzymskiej cywilizacji: do ogromnej starożytnej latryny znajdującej się pod ziemią, pod cesarskimi pałacami na Palatynie.


Latryna na Palatynie jest jedną z najlepiej zachowanych starożytnych toalet w Rzymie. Powstała najprawdopodobniej w czasach panowania Nerona już po wielkim pożarze Rzymu z 64 roku n.e. Czy faktycznie Neron mógł z niej korzystać? Raczej mało prawdopodobne. Obiekt jest bardzo skromnie wykończony i wygląda bardziej na miejsce, w którym załatwiali się robotnicy budujący palatyńskie pawilony Domus Aurea, ewentualnie służba pałacowa, a nie sam cesarz, który zapewne miał do swej dyspozycji o wiele bardziej wystawne toalety.


Latryna jest obecnie połączona z ruinami Domus Transitoria i stanowi część trasy zwiedzania dla wszystkich, którzy wykupili bilet do pierwszego pałacu Nerona w Rzymie. Lecz w przeszłości były to oddzielne obiekty. Obecnie pomieszczenie podzielone jest na dwie części, ponieważ jeszcze w starożytności na środku wylano mur fundamentowy pod późniejsze budowle. Dawniej oba pomieszczenia tworzyły jedno.


Choć z naszej perspektywy brzmi to dziwacznie i niewiarygodnie, w przeszłości w tej ogromnej ubikacji mogło korzystać równocześnie nawet 50 osób! Zapomnijcie o jakiejkolwiek intymności. Trzy ściany pomieszczenia obiegała szeroka ława z otworami. Siadało się na niej jak na sedesie, a obok siedzieli inni załatwiający swe potrzeby, z którymi można było miło pogawędzić, wymienić najnowsze plotki i pożartować. Widok wypróżniających się współtowarzyszy nikogo nie raził. Pod ławą płynął strumień wody zmywający nieczystości. Do dziś zachował się także kanalik wykuty w kamieniu równolegle do siedzeń. W nim także płynęła woda, w której można było moczyć gąbkę do podcierania się. W podłodze zobaczyć możemy otwór kanalizacyjny, którym spływała woda używana okazjonalnie do opłukania posadzki.


Pomieszczenie jest dosyć mroczne, nie tylko przez brak okien, ale przede wszystkim z powodu ciemnoczerwonej farby pokrywającej ściany.


Choć dzisiaj do latryny prowadzą drzwi łączące ją z ruinami Domus Transitoria, w przeszłości główne wejście znajdowało się od strony schodów, którymi wychodziło się na powierzchnię. Na ścianie klatki schodowej zachowały się resztki przepięknych fresków w „klimacie ogrodowym”, jakie znamy chociażby w malowidłem Willi Liwii w Primaporta. Podziemny fresk na Palatynie słabo zniósł upływ czasu. Trzeba wiele wysiłku, aby na czerwonym tle dojrzeć wyblakłe łodygi i liście roślin. Najciekawsze są jednak inne, bardziej osobiste ślady pozostawione na ścianie z freskiem. Widać na nim różne drobne wzory wydrapane w tynku jakimś ostrym przedmiotem. Muszę przyznać, że wielce mnie one zafrapowały. Kto i dlaczego je tu zostawił? Osoba, która się spieszy do „kibelka”, raczej nie ma czasu na bazgranie na ścianach. Rysowanie na murze nie w głowie także temu, kto już zrobił swoje i wraca do swoich obowiązków. Ponieważ latryna jest ogromna, również raczej trudno sobie wyobrazić, by ktoś czekając na zwolnienie się miejsca z nudów zostawiał ślady na fresku. Jedyne rozwiązanie tej zagadki, jakie przychodzi mi do głowy, to takie, że rysunki pozostawił ktoś, kto już ulżył swoim kiszkom, ale jeszcze czekał na kolegę, któremu wypróżnienie zajmowało widoczniej więcej czasu. Jak było naprawdę, możemy jedynie zgadywać.



Z drugiej strony jest doprawdy niezwykłe, jak wiele zachowań niezmiennie towarzyszy ludziom przez wieki. Wszak nasze publiczne toalety także są pełne różnych mniej lub bardziej wulgarnych lub zabawnych napisów...

0 wyświetlenia
 

©2019 www.mkubicz.eu Michał Kubicz - strona autorska. Wszystkie zdjęcia chronione prawem autorskim. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.