©2019 www.mkubicz.eu Michał Kubicz - strona autorska. Wszystkie zdjęcia chronione prawem autorskim. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

 
Szukaj
  • Michał Kubicz

Rzymski ojciec - władca absolutny

Ostatnio pisałem o przerażającym prawie starożytnych rzymskich ojców do decydowania o przyjęciu noworodków do rodziny lub ich porzuceniu. Dzisiaj ciąg dalszy – przyjrzymy się, jak bardzo różniło się rzymskie ojcostwo od tego, które my dzisiaj uznajemy za modelowe. Dla uproszczenia posłużę się przykładem rodziny w czasach republiki (pamiętajmy, że obyczajowość i prawo przez ponad tysiąc lat historii Rzymu wciąż ewoluowały, więc w różnych epokach relacje ojców i dzieci mogły się istotnie różnić).


Choć trudno nam to pojąć, sytuacja dzieci w rzymskiej rodzinie okresu republikańskiego w gruncie rzeczy niewiele różniła się od sytuacji niewolników. Nieważne, czy myślimy o dzieciach ubogiego obywatela z trudem wiążącego koniec z końcem, czy o potomstwie bajecznie bogatego patrycjusza. Osobą sprawującą niepodzielną władzę nad całą rodziną był, pater familias – ojciec rodu, czyli w pewnym uproszczeniu najstarszy męski wstępny. Władza ta rozciągała się na jego żonę, dzieci, wnuki, a także na ich żony (z pewnymi wyjątkami). Brzmi to niewiarygodnie, ale w praktyce najstarszy męski krewny zarządzał podlegającą mu rodziną niczym szef sporego „przedsiębiorstwa domowego”, w skład którego wchodzili członkowie jego rodziny, niewolnicy i wyzwoleńcy.


Przyjrzyjmy się, jak daleko sięgała władza „ojca rodu” w stosunku do jego dzieci i wnuków. Przynajmniej w teorii była ona nieograniczona.


Ojciec decydował o tym, kto i kiedy się ożeni lub wyjdzie za mąż. Co więcej, decydował także o zerwaniu małżeństwa swoich dzieci. On decydował, który z synów zrobi karierę urzędniczą, który – wojskową, a który będzie zajmował się rodzinnym biznesem.


Ojciec mógł swoje dzieci i wnuki sprzedać w prawdziwą niewolę. Co ciekawe, nawet w czasach, gdy władza ojców nad dziećmi była już stopniowo ograniczana, prawo do sprzedaży własnego dziecka utrzymało się nadspodziewanie długo i wciąż obowiązywało jeszcze w czasach cesarzy chrześcijańskich.


Ojciec sprawował nad podlegającymi jego władzy dziećmi i ich wnukami władzę sądowniczą i mógł ich karać za przewinienia. Wyrokiem sądu domowego mógł ich nawet skazać na śmierć. Stąd powiedzenie, że władza ojca obejmuje ius vitae ac necis – prawo życia i śmierci.


Dopóki żył ojciec, dzieci i wnuki w zasadzie nie miały żadnych praw majątkowych. Cały majątek był własnością pater familias. Wszystko co zarobiły, nabyły, dostały itp., automatycznie stawało się własnością ojca rodu. W akcie wielkiej łaskawości ojciec mógł wydzielić swojemu synowi jakiś niewielki majątek do samodzielnego gospodarowania (dom, pole, warsztat, stada itp), ale nie zmienia to faktu, że wciąż był jego właścicielem i mógł go synowi w każdej chwili odebrać.


Doprawdy, jest absolutnie niesłychane, że nawet dorosły mężczyzna, ba! mężczyzna pełniący już poważne funkcje państwowe, poważany o otaczany szacunkiem obywateli, nad którymi sprawował władzę wynikającą z jego urzędu, w sprawach prywatnych - dopóki żył jego męski przodek - był praktycznie pozbawiony wolności i podlegał swemu pater familias niczym zwykły niewolnik. Paradoks ten dostrzegali nawet sami Rzymianie, albowiem jeden z rzymskich prawników, słynny Gajusz, stwierdził, że nie ma takiego społeczeństwa, które miałoby nad swoimi synami tak wielką władzę, jaką mają Rzymianie.

Oczywiście fakt, że prawo przyznawało ojcom tak wielką władzę nad swym potomstwem, nie oznacza jeszcze, że władza ta była bezwzględnie egzekwowana. W praktyce zdarzało się, że ojcowie „wyzwalali” swoich synów i w ten sposób wypuszczali ich spod rygorów swej władzy. Ponadto zapewne z powodów społecznej czy wewnątrzrodzinnej presji częstokroć ojcowie powstrzymywali się z wykonywaniem swej władzy. Co jednak nie zmienia tego, że w każdej chwili wykonywać ją mogli.


Wczujmy się więc w sytuację młodego rzymskiego mężczyzny. Pół biedy, jeżeli jego ojciec był wyrozumiały i tolerancyjny. Gorzej, gdy był typowym rodzinnym tyranem i satrapą. Rzymskie prawo prowadziło do paradoksalnej sytuacji, w której niektórzy synowie, jeżeli nie mogli liczyć, że ojciec dobrowolnie wyzwoli ich spod swej władzy, wręcz czekali na jego śmierć. Była to bowiem jedyna szansa na zdobycie samodzielności w sferze rodzinnej i majątkowej. Dochodziło do tego, że w czasach kryzysów politycznych syn był zdolny donieść na swego ojca, jeżeli miał nadzieję, że w ten sposób zyska upragnioną wolność.


Z biegiem czasu, zwłaszcza w okresie cesarstwa, zakres władzy ojców nad swoimi potomkami ulegał pewnej zawężeniu. Lecz władza ta trwała aż do końca imperium rzymskiego..






5 wyświetlenia