top of page
Szukaj
  • Zdjęcie autoraMichał Kubicz

OD PRYWATNEJ REZYDENCJI DO ŚWIĄTYNI PAŃSTWOWEGO KULTU

Świątynia Wenus i Romy to wspaniały przykład, jak wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat, choć tak odległe, wciąż wpływają na dzisiejszy wygląd Rzymu. Cofnijmy się o dwadzieścia wieków.

Pod koniec pierwszego wieku p.n.e. obszerna posesja nieopodal miejsca, gdzie później stanął znany wszystkim bywalcom Rzymu Łuk Tytusa, stała rezydencja rzymskiego rodu Domicjuszów.

Za panowania pierwszego cesarza jeden z jego przedstawicieli wżenił się w rodzinę Oktawiana Augusta i został mężem Antonii Starszej, siostrzenicy princepsa.

W kolejnym pokoleniu związki Domicjuszów z rodziną cesarską się zacieśniały. Dziećmi Antonii Starszej byli między innymi Domicja Lepida Młodsza oraz Gnejusz Domicjusz Ahenobarbus. Ten ostatni ożenił się z Agrypiną, siostrą cesarza Kaliguli, i został ojcem chłopca, któremu po urodzeniu nadano imię Lucjusz, ale który jako nastolatek zmienił imię na Neron; to właśnie pod tym ostatnim imieniem został on zapamiętany przez potomnych.

Ale jaki ma to związek ze świątynią Wenus i Romy?

Neron zapewne mieszkał w domu na Welii jako mały chłopiec: albo jeszcze z rodzicami (jeżeli dom został odziedziczony po Domicjuszach przez jego ojca) albo nieco później z ciotką Domicją Lepidą (jeżeli to ona odziedziczyła dom). Przecież gdy ojciec „Neronka” zmarł, a matka Agrypina została przez Kaligulę skazana na wygnanie, przez pewien czas to właśnie Domicja się nim opiekowała.

Tak czy siak dom na Welii był dla Nerona miejscem ważnym. Gdy w 64 roku Rzym spłonął, w miejscu gdzie stała siedziba jego przodków, Neron kazał wznieść na wysokim podium wielki westybul Złotego Domus – swojego nowego pałacu. Jak na pewno pamiętacie, właśnie w tym westybulu stał „kolos Nerona” przedstawionego w promienistej koronie niczym uosobienie boga Słońce.

Wybór tego miejsca na pałacowy westybul miał z jednej strony wymiar praktyczny, bo przecież tamtędy wiodła reprezentacyjna droga wiodąca z Forum, ale z drugiej – także symboliczny. Monumentalne wejście do pałacu z kolosem Nerona dominującym nad otoczeniem mogło być też postrzegane jako oddanie przez cesarza hołdu przodkom żyjącym onegdaj w tym miejscu. Wizualizacje pokazują, że kolos elementem krajobrazu doskonale widocznym z wielu punktów miasta. Sam posąg miał ponad 30-35 metrów wysokości. Jeżeli dodamy do tego jeszcze wysokość postumentu, na którym go ustawiono, oraz wysokość podium westybulu, można śmiało założyć, że wznosił się na ponad 45 -50 metrów ponad poziom Forum i był porównywalny do stojącej dzisiaj nieopodal wieży kościoła Santa Francesca Romana (na zdjęciu). Dla ówczesnych Rzymian, na tle zabudowy Rzymu I wieku był taką samą dominantą, jaką dzisiaj jest Pałac Kultury i Nauki w Warszawie czy wieża Eiffel’a w Paryżu.

Gdy Neron zmarł w 68 roku n.e., tereny Domus Aurea były przez jego następców sukcesywnie przeznaczane na cele publiczne. Cesarz Hadrian postanowił wykorzystać ogromne podium, na którym stał westybul, i prywatną własność rodową dawnego despoty „przywrócić ludowi”, ku chwale Miasta. Samo w sobie jest to decyzja politycznie bardzo wymowna. Ale symbolika idzie dalej: zwróćcie uwagę, że Hadrian nie wybudował w Rzymie żadnego nowego reprezentacyjnego forum, jak wielu jego poprzedników – Cezar, August, Domicjan/Nerwa, Hadrian. Zamiast tego w centralnym punkcie Miasta wzorem Wespazjana postanowił zbudować ogromną świątynię służącą dobru publicznemu i podkreślającą związek Miasta z bogami. I tu mamy kolejną symbolikę: wybór Wenus i Romy jako patronek sanktuarium. Wenus to nawiązanie do patronki Juliuszów, która miała być przecież matką Eneasza, przodka Rzymian. Z kolei kult Romy także związany był z mitem założycielskim Rzymu, a sama bogini Roma stała si boską personifikacją Miasta.

Ale i na tym nie koniec. Poświęcenie świątyni miało nastąpić w dniu pariliów, które tradycyjnie wiązano z symboliczną datą „urodzin miasta” (obchodzoną zresztą do dzisiaj…). Ta data miała podkreślać związek wybudowania świątyni z mitologią wywodzącą założenie Rzymu od Eneasza – syna Wenus.

Tak oto dwie wspaniałe boginie miały być czczone w miejscu dawnej rodowej siedziby Nerona-despoty. Tam gdzie wcześniej stała prywatna rezydencja, największe rzymskie sanktuarium miało stać się łącznikiem między Forum - dawnym politycznym centrum Miasta, a Koloseum - centrum rzymskiej rozrywki.

Choć po domu Domicjuszów nie pozostał żaden ślad (poza murami włączonymi w obręb podium świątyni Wenus i Romy), jego istnienie w tym miejscu w istotny sposób wpłynęło na to, co my dzisiaj widzimy spacerując Via dei Fori Imperiali czy wchodząc na teren parku archeologicznego.



61 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page