Szukaj
  • Michał Kubicz

O tym, jak prywatne porozumienie trzech mężczyzn pogrzebało republikę…

Niekiedy długo szukam inspiracji dla kolejnej rzymskiej anegdoty. Czasem jednak pomysły przychodzą same, nie wiadomo skąd. Tak jak wczoraj… ;-) 2062 lata temu prywatne porozumienie trzech mężczyzn przypieczętowało los rzymskiej republiki. Jeszcze przed śmiercią Juliusza Cezara rzymska republika dogorywała – rozrywana ambicjami kolejnych wielkich wodzów i wywoływanymi przez nich wojnami domowymi. Ale po Idach Marcowych jej agonia gwałtownie przyspieszyła. Lecz przecież formalnie wciąż trwała – dalej wybierano konsulów i innych urzędników, dalej obradował senat. Dalej zwoływano zgromadzenia ludowe… Wszystko zmieniło się jesienią 43 roku p.n.e. Trzej ambitni i potężni mężczyźni zawarli porozumienie kończące rywalizację między nimi. Byli to Oktawian, Marek Antoniusz i Marek Emiliusz Lepidus – dzieliło ich prawie wszystko, a łączyły tylko dwie rzeczy - każdy w jakimś stopniu aspirował do miana dziedzica Juliusza Cezara i mieli wspólnego wroga – zwolenników republiki. Dzięki zawartemu wówczas układowi zjednoczeni „cezarianie” mogli poświęcić siły i środki w walce przeciwko zabójcom Cezara. Ta „banda trzech” nazwała się „triumwirami”, a bardziej górnolotnie: „trzema mężami do odnowy Rzeczypospolitej” (Tres Viri Rei Publicae Constituendae). Jest w tym pewna ironia, zważywszy, jak wydarzenia dalej się potoczyły.


Przyjrzyjmy się tej trójce: - Marek Antoniusz – najbardziej doświadczony górował autorytetem nad pozostałymi. - Oktawian – najmłodszy, ale za to najambitniejszy. Niewiele miał do stracenia, lecz wiele do zyskania. Bezkompromisowy, cyniczny i do bólu bezwzględny. - Lepidus – najmniej istotny członek triumwiratu. Bez charyzmy, pozbawiony politycznego wsparcia, mało ambitny. Już same okoliczności zawarcia porozumienia budzą zdziwienie – to nie żadna oficjalna umowa zawarta publicznie i opatrzona autorytetem państwa. Przeciwnie! Nienawidzili się nawzajem i do tego stopnia sobie nie ufali, że dla zawarcia umowy musieli spotkać się na neutralnym gruncie - małej, rzecznej wysepce - zupełnie sami, bez jakiejkolwiek obstawy. Lecz wierne im oddziały wojska stacjonowały na tyle blisko, że w razie podstępu w każdej chwili gotowe były rzucić się do walki, by ratować negocjujących triumwirów. Przyjrzyjmy się teraz chwilę zawartemu przez nich porozumieniu, bo było ono doprawdy zaskakujące - nie miało żadnego ustrojowego umocowania, było zwykłą umową. Ale na jego mocy triumwirowie postawili się w istocie ponad prawem. Uzgodnili między sobą, że wszystkie decyzje innych organów państwa – w tym senatu, konsulów, pretorów itd. – muszą być zgodne z decyzjami triumwirów. Podzielili między siebie terytoria państwowe, strefy wpływów, z góry zadecydowali kto jakie ma w przyszłości pełnić urzędy (z pominięciem procedury wyborczej…). Innymi słowy, choć republikańskie instytucje trwały, prywatne porozumienie triumwirów wyniosło ich ponad prawo i oficjalne władze. Wszystkie istotne rozstrzygnięcia miały odtąd zapadać między triumwirami, a inne organy miały je jedynie wspierać swym autorytetem, aby wymogom prawnym republiki stało się zadość. Interesujące jest, jakie były dalsze losy triumwirów. Porozumienie niemal od samego początku trzeszczało w szwach i było konfliktogenne. Spajał je przede wszystkim wspólny wróg, ale gdy ten został pokonany w bitwie pod Filippi, rozpad triumwiratu był tylko kwestią czasu. Pozbawiony charyzmy i politycznego zaplecza Lepidus został zmarginalizowany jako pierwszy i szybko stał się jedynie „przystawką” dla pozostałych dwóch triumwirów. Oktawiana i Antoniusza wkrótce poróżniła kolejna wojna domowa, którą nieoczekiwanie przegrał starszy i bardziej poważany Antoniusz. Na placu boju pozostał Oktawian – przyszły cesarz i jedynowładca. Choć porozumienie triumwirów nie przetrwało próby czasu, ustanowiło niebezpieczny precedens. Pokazało, że ponad oficjalnymi instytucjami państwa można postawić kogoś innego – kogoś, kto dysponował siłą, by na instytucjach wymusić swe postanowienia. Od tego momentu oficjalne godności powoli stawały się zwykłymi dekoracjami, honorowymi ozdobami w życiorysie osób, które je piastowały. Prawdziwa władza przeszła najpierw na triumwirów, a potem na cesarzy. Tak skonała republika. Na zdjęciu: od lewej Marek Antoniusz, Oktawian i Marek Emiliusz Lepidus - trzej triumwirowie. źródło: Wikipedia, domena publiczna

0 wyświetlenia
 

©2019 www.mkubicz.eu Michał Kubicz - strona autorska. Wszystkie zdjęcia chronione prawem autorskim. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.