©2019 www.mkubicz.eu Michał Kubicz - strona autorska. Wszystkie zdjęcia chronione prawem autorskim. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

 
Szukaj
  • Michał Kubicz

Młody Cezar – czytaj : bankrut


W poprzednich wpisach zawarłem szereg ciekawostek na temat wczesnej młodości Gajusza Juliusza Cezara. Dzisiaj uczyńmy krok dalej: przyjrzyjmy się początkom jego kariery politycznej. Prawda jest brutalna: zanim Cezar pokonał Galów, zanim rozgromił Pompejusza i innych przeciwników w wojnach domowych, był…. zwyczajnym bankrutem!

Ktoś mógłby zapytać, jak to możliwe? Czy rzeczywiście ten młody dandys aż do tego stopnia żył ponad stan?



Gdy tylko wiek mu na to pozwolił, Cezar ubiegał się o funkcje państwowe – poczynając od najniższej – trybunatu wojskowej, przez kwesturę, edylat i wyżej. Na politycznej scenie Rzymu wciąż był tylko płotką, choć już wówczas całkiem sprawnie potrafił związać się z ludźmi, którzy w tym czasie najwięcej znaczyli. Ale w Rzymie nic nie było za darmo, a młody ambitny mężczyzna z podupadłego rodu, aby wypłynąć na szerokie wody polityki, musiał poświęcić bardzo wiele. Lecz by zrozumieć jego nieciekawą sytuację w tamtym czasie, trzeba dwa słowa powiedzieć o tym, jak pod koniec republiki wyglądało życie polityczne.


Przede wszystkim polityka była zajęciem dla ludzi bogatych. Bardzo bogatych. Obrzydliwie bogatych. Ludzi, którzy się do niej dostali, nie mając wcześniej ogromnych fortun, było naprawdę niewielu (jednym z nich była inna znacząca persona tamtych czasów – słynny Marek Tulliusz Cyceron). Dlaczego? Ponieważ istota rzymskiego systemu wyborczego zakładała, że na obieralne urzędy liczyć mogli tylko ci, którzy w jakiś sposób zapadli wyborcom w pamięć. Pamiętacie, gdy wspominałem, jak młody Cezar starał się „zabłysnąć” wygłaszaniem mów oskarżycielskich w głośnych procesach tamtej epoki? To właśnie jeden ze sposobów. Ale im wyżej wspinał się polityk na szczeblach kariery, tym więcej wysiłku musiał zdobyć, aby wyborcy docenili jego zasługi. I tym więcej pieniędzy wydać.


Rzymski historyk Swetoniusz podaje przykłady dokonań Cezara na tym wczesnym etapie kariery politycznej: „W czasie swego edylatu ozdobił Cezar nie tylko komicjum, forum, bazyliki, lecz także Kapitol; ten ostatni tymczasowymi portykami, aby tam wystawić przynajmniej część wspaniałych dzieł sztuki (…). Urządzał też walki z dzikimi zwierzętami i igrzyska (…). Poza tymi widowiskami urządził jeszcze zapasy gladiatorów.” Związane z tym wydatki Cezar musiał ponosić sam, ewentualnie z drugim edylem (Markiem Bibulusem). Lecz czy przynosiły one natychmiastowe wymierne korzyści? Skądże! Przecież Rzymianie pełnili wysokie urzędy w zasadzie bez wynagrodzenia… W tym miejscu celowo akcent położę na słowo „w zasadzie”, ponieważ tak było tylko w teorii. Wielkie rody angażowały ogromne środki i wydatkowały gigantyczne kwoty, byle wepchnąć swych przedstawicieli na najwyższe stanowiska, bo dopiero te dawały szanse na prawdziwe „odkucie się”. Wysoki urzędnik – konsul lub pretor – po złożeniu urzędu miał szansę na objęcie namiestnictwa w którejś z bogatych prowincji i tam za pomocą legalnych (lub częściej nielegalnych) środków odzyskać pieniądze zainwestowane w politykę.


Nie inaczej postępował Cezar. Sukces w kolejnych wyborach mogło mu zapewnić jedynie spektakularne wydawanie pieniędzy. Swetoniusz pisze dalej: „W ten sposób pozyskawszy łaski ludu, usiłował za pośrednictwem pewnych trybunów zdobyć dla siebie prowincję Egipt uchwałą ludu” (pisząc „prowincję”, ma tu Swetoniusz na myśli nie namiestnictwo, lecz delegację do Egiptu, który w tym czasie formalnie nie był jeszcze prowincją rzymską). Dlaczego o ten urząd się ubiegał? Bo Egipt był bogaty i dawał nadzieję na odzyskanie prywatnych pieniędzy, które Cezar wcześniej wydatkował, by zaistnieć w polityce.

Egiptu nie uzyskał, ale podjął kolejną próbę. Tym razem wybrał drogę pośrednią. Zamiast starać się o dochodowe stanowiska, zdecydował zainwestować środki w pozyskanie godności najwyższego kapłana: pontifex maximus, licząc, że z tego urzędu łatwiej dostanie się na inne wysokie funkcje. Sposób walki o tytuł pontifex maximus przyznawaną uchwałą zebrania ludowego wiele mówi o rzymskiej polityce – w której każdy chwyt był dozwolony, a coś, co nazwalibyśmy korupcją polityczną, było na porządku dziennym. Otóż jeden z konkurentów zaoferował Cezarowi złoto za rezygnację z kandydowania. Ten jednak odrzucił propozycję i jeszcze bardziej zintensyfikował działania w ramach swej kampanii wyborczej, ponosząc kolejne koszty.


Przyjrzyjmy się sytuacji Cezara. Poprzednio wspomniałem, że gdy piraci go porwali, za jego wolność zażądali pierwotnie 30 talentów złota. Cezar uznał, że to za niska kwota i zaoferował za siebie okup w wysokości 50 talentów. Tymczasem w fachowej literaturze wskazuje się za historykiem Plutarchem, że w chwili przystępowania politycznej kariery Cezar dorobił się już długów w wysokości 1300 talentów! 26 razy więcej! W przeliczeniu na rzymskie pieniądze stanowiło to ekwiwalent około 100 milionów sestercji! Dla porównania, w tym czasie luksusowy dom na rzymskim Palatynie można było kupić za kilka lub kilkanaście milionów sestercji. Daje to pojęcie o gigantycznej skali długów Cezara u progu politycznej kariery. A przecież im dalej w nią brnął, tym większe wydatki ponosił, zapożyczając się na prawo i lewo. Sytuację i stan ducha młodego Cezara najlepiej ilustruje anegdota powoływana przez Swetoniusza: „Gdy stracił nadzieję otrzymania prowincji, ubiegał się o urząd najwyższego kapłana, sypnąwszy na ten cel pieniędzmi bez miary. Obliczając wówczas wielkość swoich długów tak podobno zapowiedział matce całującej go na pożegnanie, gdy rankiem szedł na wybory: ‘jeśli nie zostanie kapłanem najwyższym, nie powróci już do domu’ ”. Swetoniusz mówi nam rzecz szokującą, ale dla starożytnego Rzymianina oczywistą: w razie wyborczej porażki, sponsorzy kariery politycznej Cezara mogliby stracić weń wiarę i upomnieć się o dwoje pieniądze.


Cezar postawił wtedy wszystko na jedną kartę i wybory na najwyższego kapłana wygrał. Być może właśnie podjęta w tamtym czasie decyzja zaważyła na całym jego dalszym życiu i sprawiła, że jego dalsza kariera potoczyła się kolejami znanymi nam z lekcji historii.

0 wyświetlenia